Forum Informatyka UJ forum Strona Główna Informatyka UJ forum
Rocznik 2005 - czyli najlepsze forum w sieci
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Jakie srednie IQ ma mieszkaniec USA ;]
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Informatyka UJ forum Strona Główna -> Ale jaja
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ethlinn
Szatanica



Dołączył: 13 Lis 2005
Posty: 424
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Katowice

PostWysłany: Pon 19:14, 12 Lut 2007    Temat postu:

W kwestii literatury i zasadności (bądź bezzasadności, jak kto woli) doboru lektur: jest wiele pozycji, które osobiście uważam za przestarzałe, które warto by było wycofać z podstawy programowej, ale nie z racji tego, że są bezwartościowe i nie poruszają ważkich tematów, bardzo często ciągle aktualnych. Po prostu można by je zastąpić innymi pozycjami - niemniej wartościowymi a znacznie ciekawszymi. Biorąc pod uwagę fakt, że obecnie mało kto czyta lektury, to ciekawsze pozycje być może skłoniłyby więcej osób do sięgnięcia po tekst literacki. Problem jest jednak w tym, że obecne lektury są już dobrze opracowane. Wprowadzenie nowych tekstów wiąże się z wysiłkiem dogłębnej interpretacji i opracowania tekstu. Teksty, które obecnie są w podstawie programowej są bezpieczne, bo wiadomo co się po nich można spodziewać i w jaki sposób je się odczytuje.

Na zajęciach z języka polskiego w liceum niejednokrotnie mierzyłam się z tekstami, które nie wpisywały się w dobrze znany kanon. Nieraz trzeba było interpretować tekst filozoficzny, czasem publicystyczny itp. autorów bardziej współczesnych. Mogę zapewnić, że nie było to łatwe zadanie. Nie dało się też znaleźć żadnych gotowych opracowań. Było to bardzo twórcze - owszem - ale też trudne, szczególnie gdy wchodziło się na złą ścieżkę przy interpretacji. Tu właśnie wychodziły braki wiedzy... nie wszystko przecież dało się wyczytać z przypisów ( których i tak było zaskakująco dużo )...

Osobiście uważam, że szkoła dała mi za mało wiedzy w wielu dziedzinach. Między innymi z biologii, historii, literatury. I może dla innych to niepotrzebna wiedza... ale mnie zawsze sprawiało mnóstwo frajdy uczenie się wielu różnych rzeczy... nawet jeśli to nie miało mi się przydać w przyszłości. To chyba kwestia ciekawości świata :P.

Za to powiem jedno... dziś narzekacie, ze uczyli Was o mitochondriach i innych niepotrzebnych według Was rzeczach... a kilkanaście lat temu w liceach w klasach ogólnokształcących uczono całek potrójnych. :P
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Madras
Omylny Admin



Dołączył: 09 Lis 2005
Posty: 2021
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Z Pokoju :]

PostWysłany: Pon 19:38, 12 Lut 2007    Temat postu:

Cytat:
(np. kolor ścian w określonym miejscu, co leżało na stole, itp.)

LOL

przepraszam, że nic do do dyskusji nie wnoszę, ale...
LOL
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Stasiu
zielony żul



Dołączył: 16 Lis 2005
Posty: 919
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: krk

PostWysłany: Pon 19:59, 12 Lut 2007    Temat postu:

Spectro napisał:
Ogólnie to dobór lektur leży i kwiczy.

Tak? Chetnie zobacze Twoje propozycje.

Spectro napisał:

Na szczęście rzadko zdarzają się polonistki takie, jak ta, która uczyła eye w liceum i robiła kartkówki z naprawdę szczegółowej znajomości lektur (np. kolor ścian w określonym miejscu, co leżało na stole, itp.). No i co z tego, że takich rzeczy nie ma w ściądze, skoro nie są nikomu na nic potrzebne?

Wg. mnie? Mialo na celu po prostu sprawdzenie obowiazkowosci uczniow. Jak czytales to wiesz.

Spectro napisał:

kg86 napisał:
ale czy pojawiaja sie pytania, jaka nauka plynie z historii dla przyszlysz pokolen? Jakich bledow nie popelniac?

Taką filozoficzną historię to mógłbym mieć ;)


Zaraz, czy pare postow temu nie pisales ze historia jest strasznie nieobiektywna, bo duzo faktow jest zatajonych? W takim razie wyobraz sobie historie na ktorej nauczyciel mowi ze np. "bledem bylo ktores tam powstanie bo i tak nic nie wnioslo i wolnosc odzyskalismy dopiero po wojnie - wyciagnijmy z tego wnioski i nastepnym razem siedzmy cicho to bedzie dobrze". Czy to wg Ciebie bedzie obiektywne? Raczej nie, wiec kto bedzie ustalal WNIOSKI ktore bedzie sie potem WBIJAC uczniom do glowy? Przypomina mi sie troche pomysl z wprowadzeniem lekcji patriotyzmu... A tak masz podane fakty jakie byly, sam widzisz co sie stalo, sam myslisz. Dla mnie ok.

Faktem jest ze ja tez nie przepadalem za wkuwaniem dat i nazw miejscowosci, ale naprawde nie wyobrazam sobie innego uczenia historii. Od tego co jest dobre a co zle, jakich bledow powinno sie nie popelniac czy jak zachowuje sie spoleczenstwo to troche inne kierunki (filozofia, socjologia).

oinopion napisał:
IMHO niezłym byłoby wprowadzenie specjalnych testów i egzaminów na nauczyciela, wymagań pedagogicznych i psychologicznych oraz wprowadzenie zwrotnej kontroli ich pracy [opartej na miarodajnych badaniach, a nie na lipnych wizytacjach dyrektorskich].

Agree. Ale spojrzmy prawdzie w oczy, dlugo na to trzeba bedzie czekac.

@Ethlinn: Agree (ehhh przyznawac racje heretykom... co za swiat :D). Tak z kwestii przemyslen to szkola nauczyla mnie (jesli chodzi o przedmioty humanistyczne), ze tak naprawde dobra ksiazka czy dobry wiersz to naprawde dobra rozrywka, chwila zastanowienia czy po prostu oderwanie od rzeczywistosci. Z tym ze nie musi byc to ksiazka wspolczesna, bo co za roznica kiedy zostala napisana, skoro jest dobra. Zaluje niekiedy ze tak malo czasu poswiecilem w LO na czytanie lektur. Po wyjsciu z LO nadrobilem pare zaleglosci, jesli chodzi o lektury i jestem pozytywnie zaskoczony. No ale w koncu ja moge byc wariatem... znaczy "czlonkiem jednoosobowej mniejszosci" :) (kto wie z czego to cytat? :] )
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Spectro
Mistrz grilla



Dołączył: 09 Mar 2006
Posty: 2306
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Kurdwanów

PostWysłany: Pon 20:48, 12 Lut 2007    Temat postu:

Ethlinn napisał:
Na zajęciach z języka polskiego w liceum niejednokrotnie mierzyłam się z tekstami, które nie wpisywały się w dobrze znany kanon. Nieraz trzeba było interpretować tekst filozoficzny, czasem publicystyczny itp. autorów bardziej współczesnych. Mogę zapewnić, że nie było to łatwe zadanie. Nie dało się też znaleźć żadnych gotowych opracowań. Było to bardzo twórcze - owszem - ale też trudne, szczególnie gdy wchodziło się na złą ścieżkę przy interpretacji. Tu właśnie wychodziły braki wiedzy... nie wszystko przecież dało się wyczytać z przypisów ( których i tak było zaskakująco dużo )...

U mnie tak było na WOSie ;) . Śmialiśmy się w klasie, że przygotowuje nas do matury z polskiego :P .

Stasiu napisał:
Tak? Chetnie zobacze Twoje propozycje.

Do gimnazjum czytałem bardzo dużo książek, w liceum już prawie nic. Ale generalnie sprawa wygląda tak, aby wyjść naprzeciw oczekiwaniu uczniów - można na przykład wybierać książki o których się dużo mówi, choćby to były beznadziejne chały. Można rozważać popularną literaturę młodzieżową typu "Pan Samochodzik" czy powieści Sapkowskiego. Możliwości jest dużo, naprawdę.

Stasiu napisał:
Mialo na celu po prostu sprawdzenie obowiazkowosci uczniow. Jak czytales to wiesz.

Nie wiem jak inni, ale jak ja czytam książkę, to koncentruję się na wydarzeniach, osobowościach bohaterów a nie na opisach mieszkania czy przyrody, o ile nie ma to żadnego wpływu na fabułę. Poza tym, przed takimi kartkówkami obowiązuje aktywna wymiana informacji ;) . Więc i tak bez sensu.

Stasiu napisał:
Zaraz, czy pare postow temu nie pisales ze historia jest strasznie nieobiektywna, bo duzo faktow jest zatajonych? W takim razie wyobraz sobie historie na ktorej nauczyciel mowi ze np. "bledem bylo ktores tam powstanie bo i tak nic nie wnioslo i wolnosc odzyskalismy dopiero po wojnie - wyciagnijmy z tego wnioski i nastepnym razem siedzmy cicho to bedzie dobrze". Czy to wg Ciebie bedzie obiektywne? Raczej nie, wiec kto bedzie ustalal WNIOSKI ktore bedzie sie potem WBIJAC uczniom do glowy? Przypomina mi sie troche pomysl z wprowadzeniem lekcji patriotyzmu...

Szczerze? Podoba mi się tak wizja :) . I wcale nie widzę powiązania ze schematycznymi lekcjami patriotyzmu.

W szóstej klasie podstawówki uczył mnie rewelacyjny nauczyciel historii, który potrafił w podobny sposób prowadzić zajęcia. Pamiętam, jak postawił tezę w stylu "reformacja była zła" i na następnych zajęciach trwała burzliwa dyskusja na temat tego sformułowania, poparta argumentami historycznymi. I ostatecznie wyszło, że Marcin Luter jednak postąpił słusznie ;) .

Oczywiście - ciężko oceniać fakty historii najnowszej, ale można zająć się starszymi, które w większości przypadków są dość klarowne.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kg86
zielony żul



Dołączył: 22 Gru 2005
Posty: 1194
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: pochodze?

PostWysłany: Wto 2:17, 13 Lut 2007    Temat postu:

Stasiu napisał:
Zaraz, czy pare postow temu nie pisales ze historia jest strasznie nieobiektywna, bo duzo faktow jest zatajonych? W takim razie wyobraz sobie historie na ktorej nauczyciel mowi ze np. "bledem bylo ktores tam powstanie bo i tak nic nie wnioslo i wolnosc odzyskalismy dopiero po wojnie - wyciagnijmy z tego wnioski i nastepnym razem siedzmy cicho to bedzie dobrze". Czy to wg Ciebie bedzie obiektywne? Raczej nie, wiec kto bedzie ustalal WNIOSKI ktore bedzie sie potem WBIJAC uczniom do glowy? Przypomina mi sie troche pomysl z wprowadzeniem lekcji patriotyzmu... A tak masz podane fakty jakie byly, sam widzisz co sie stalo, sam myslisz. Dla mnie ok.

mialem troche inny rodzaj obiektywnosci na mysli :) chodzilo mi o sposob przedstawiania faktow, a nie to, ze moga byc nie prawdziwe... dalem troche zly przyklad, teraz dam lepszy: w polskim podreczniku do historii: "to byl dobry okres dla Polski, podbilismy sporo ziem, wzbogacilismy sie", w podreczniku podbijanego panstwa: "Polska na nas najechala, zabrala sporo ziem i ograbila, doprowadzila panstwo do ruiny", itp. :) rzecz w tym, ze to sa te same fakty, ale przedstawione z zupelnie roznych perspektyw i z roznym zabarwieniem... historia ktorej sie uczymy, jest przedstawiona tylko z perspektywy naszego kraju - taka nauka historii niczego nie uczy poza faktami... znajomosc tych faktow w zyciu nam sie nie przyda, przyda sie to, co z nich wynika... wracajac do starego przykladu - nie wiem w jaki sposob amerykanie przedstawiaja fakt zrzucenia bomb atomowych na Hiroszime i Nagasaki w swoich podrecznikach od historii, ale jesli ten fakt jest przedstawiany w ten sposob, ze:
1) nie bylo innego wyjscia, tak trzeba bylo zrobic - to moze sie zdarzyc tak, ze kiedys ktos w podobnej sytuacji zdecyduje sie taka bombe zrzucic ponownie, bo uzna, ze to jest koniecznie...
2) byl to straszliwy blad, ktory nie moze sie powtorzyc, to byla tylko chec odwetu za Pearl Harbor - to ktos w tej samej sytuacji, kto wyniosl z tej historii jakas nauke, nie powtorzy tego bledu :)
te same fakty, przedstawione w rozny sposob maja (moga miec) wielkie znaczenie... historia nie powinna podawac tylko faktow (juz pomijajac fakt, ze robi to nie obiektywnie ;) ), ale tez sklaniac do przemyslen nad nimi... dlatego lekcje historii moglyby wygladac np. tak:
Spectro napisał:
W szóstej klasie podstawówki uczył mnie rewelacyjny nauczyciel historii, który potrafił w podobny sposób prowadzić zajęcia. Pamiętam, jak postawił tezę w stylu "reformacja była zła" i na następnych zajęciach trwała burzliwa dyskusja na temat tego sformułowania, poparta argumentami historycznymi. I ostatecznie wyszło, że Marcin Luter jednak postąpił słusznie .

@Stasiu - a Twoj przyklad niczym sie nie rozni od tego, jak wygladaja lekcje historii - bo wnioski sa wyciagniete z gory... IMO powinny byc wyciagane na okraglo...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
hansu
Nieomylny Admin



Dołączył: 17 Lis 2005
Posty: 1990
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: przychodzimy? Czym jestesmy? Dokad zmierzamy?

PostWysłany: Wto 3:21, 13 Lut 2007    Temat postu:

To ja nawiaze jeszcze do tematu tych nieszczesnych lektur. Z calym szacunkiem dla Was (kg86, Spectro), ale nie macie pojecia czym jest lektura szkolna. A czym jest? (a raczej czym byc powinna?) Otoz powinna byc jak najbardziej charakterystycznym przedstawicielem danego okresu/nurtu literackiego, powinna w najlepszy mozliwy sposob przyblizac glowne hasla/problemy/trendy konkretnej epoki. Taka jest rola jezyka polskiego jako przedmiotu - ma uczyc przede wszystkim o literaturze ktora BYLA, o jej historii, a nie o tym co jest teraz. Rozmwialem kiedys na ten temat z pewnym doktorem polonistyki i on otwarcie i bez ogrodek powiedzial mi mniej wiecej cos takiego: "Nie jest tajemnica, ze lektura szkola ksiazka ciekawa byc NIE MOZE, poniewaz musi ona reprezentowac najbardziej powszechne i charakterystyczne dla danego okresu poglady. Jesli jakas ksiazka, w czasach, w ktorych zostala napisana, byla ksiazka wybitna, niekonwencjonalna, wyprzedzajaca swa epoke, to ta ksiazka, mimo swoich oczywistych walorow, lektura szkolna byc nie moze, poniewaz w zaden sposob nie swiadczy ona o swoich czasach...". Na takiej samej zasadzie na historii nie uczymy sie o niewiarygodnych, sensacyjnych, wrecz zapierajacych dech w piersiach intrygach Zimnej Wojny (a'la TW Woloszanski), tylko klepiemy nudne jak flaki z olejem XVIII-wieczne wojny Polski z panstwami osciennymi. Taka jest niestety brutalna prawda - widza ogolna i to slynne juz ogolnowyksztalcenie nie polega tylko na przjmowaniu wiedzy ciekawej i pasjonujacej (z calym szacunkiem dla tych, dla ktorych wojny z panstwami osciennymi sa jednak fascynujace), tylko na zdobyciu wiedzy ogolnej, ktora jest (lub raczej potrafi byc) w sporym stopniu nudna.

A tak nawiasem mowiac to jest jednak w spisie lektur (uzupelniajacych) pare pozycji ktore sa naprawde ciekawe. Niestety, trzeba jeszcze trafic na nauczyciela ktory bedzie mial ochote (i co wazniejsze - czas) je wybrac. A te nieszczesne, wyklinane przez Was dziady mnie sie calkiem podobaly... Ogolnie caly romantyzm byl dla mnie calkiem strawny, w przeciwienstwie do, na przyklad, pozytywizmu, ktory po prostu, przepraszam za wyrazenie, smierdzial kupa :/

Jeszcze odnosnie historii - z tego co pamietam to u mnie na historii w liceum byly przedstawiane suche fakty, bez jakiejs interpretacji (i to naprawde suche, w sposob jak najbardziej obiektywny). Czasem (rzadko bo rzadko, ale jednak) wywiazywala sie dyskusja na temat oceny pewnych wydarzen, ale ogolnie nie wydaje mi sie zeby sposob przedstawiania historii w szkolach (o ile moja szkola i moja historyca moga byc w jakis sposob reprezentatywne) byl taki jak mowi kg86. Ale to moze mnie sie tylko wydaje...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
exeman
Mistrz grilla



Dołączył: 03 Lut 2006
Posty: 1601
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: znienacka

PostWysłany: Wto 3:39, 13 Lut 2007    Temat postu:

Ja powiem tyle. Bylem na probilu mat-inf w LO, i 90% czasu mojej nauki w domu to byla wlasnie nauka historii. Mialem kobiete ktora wymagala bardzo duzo - kartkowki w stylu "napisz wszystko co wiesz" - napiszesz 3 kartki w 10 minut na temat, ale zabraknie Ci daty, to juz ocena nizej. Poswiecilem pelno czasu na historie i zakonczylem ja z piekna ocena dst. Nic juz nie pamietam. Nic. Pamietam, ze bylo cos takiego jak wedrowki ludow, ale co to bylo to nie mam pojecia. Setki godzin wyrzucone w bloto.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Skrobocik
[SKROBORANGA]



Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 2958
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Skarżysko , Kraków

PostWysłany: Wto 3:48, 13 Lut 2007    Temat postu:

Ojjjjjjjjjjjj, historia to był najbardziej przejebany przedmiot w liceum. W podstawówce to były luzy i piąteczka za nic, a w liceum na maturalnym ledwo trzy :?
Kiedyś postanowiłem, że nauczę się historii - zgłoszę do odpowiedzi. Ogólnie, że przysiądę sobie. Otworzyłem książkę i czytałem. Po przeczytaniu raz ( :!: ) potrzebnych tematów z trzech ostatnich lekcji okazało się, że zajęło mi to ponad półtorej godziny. Wkurwiłem się i powiedziałem nigdy więcej... i dotrzymałem słowa ;)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
aaa
pijak



Dołączył: 21 Lis 2006
Posty: 448
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Wto 4:00, 13 Lut 2007    Temat postu:

[deleted]

Ostatnio zmieniony przez aaa dnia Sob 3:14, 17 Lis 2007, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Spectro
Mistrz grilla



Dołączył: 09 Mar 2006
Posty: 2306
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Kurdwanów

PostWysłany: Wto 8:55, 13 Lut 2007    Temat postu:

hansu napisał:
Otoz powinna byc jak najbardziej charakterystycznym przedstawicielem danego okresu/nurtu literackiego, powinna w najlepszy mozliwy sposob przyblizac glowne hasla/problemy/trendy konkretnej epoki. Taka jest rola jezyka polskiego jako przedmiotu - ma uczyc przede wszystkim o literaturze ktora BYLA, o jej historii, a nie o tym co jest teraz.

W takim razie: jedna obowiązkowa lektura na okres. I już. Chyba, że coś pomijam. Przecież na języku polskim można robić ciekawe rzeczy. A już omawianie tekstów publicystycznych byłoby super :) .

Cytat:
Jesli jakas ksiazka, w czasach, w ktorych zostala napisana, byla ksiazka wybitna, niekonwencjonalna, wyprzedzajaca swa epoke, to ta ksiazka, mimo swoich oczywistych walorow, lektura szkolna byc nie moze, poniewaz w zaden sposob nie swiadczy ona o swoich czasach...

To niech będzie traktowana jako "pozaepokowiec". Co to przeszkadza?

hansu napisał:
Na takiej samej zasadzie na historii nie uczymy sie o niewiarygodnych, sensacyjnych, wrecz zapierajacych dech w piersiach intrygach Zimnej Wojny (a'la TW Woloszanski), tylko klepiemy nudne jak flaki z olejem XVIII-wieczne wojny Polski z panstwami osciennymi.

Tu nie chodzi o to, CO jest wykładane, ale JAK jest wykładane.

Ostatni raz na serio uczyłem się historii w pierwszej klasie LO. Materiał umiałem naprawdę świetnie i byłem zły, że ostatecznie dostałem 4. W związku z tym stwierdziłem, że nie ma sensu się tak poświęcać i będę się uczył ciekawszych lekcji niż historia. I co prawda z "silnego" 4 przez następne dwa lata zrobiło się "bardzo słabe" 4. Choć gdyby nie to, że akurat mój nauczyciel historii dawał mi (i nie tylko) fory, to pewnie byłoby gorzej.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
cheater_
Orajt:)



Dołączył: 28 Lut 2006
Posty: 1022
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Wto 16:58, 13 Lut 2007    Temat postu:

Spectro napisał:
Materiał umiałem naprawdę świetnie i byłem zły, że ostatecznie dostałem 4.
Deja Vu :lol:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
hansu
Nieomylny Admin



Dołączył: 17 Lis 2005
Posty: 1990
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: przychodzimy? Czym jestesmy? Dokad zmierzamy?

PostWysłany: Wto 19:38, 13 Lut 2007    Temat postu:

Spectro napisał:
W takim razie: jedna obowiązkowa lektura na okres.


Zdecydowanie za malo.... Nie wiem jak to uargumentowac... po prostu za malo i juz :P

Spectro napisał:
Przecież na języku polskim można robić ciekawe rzeczy. A już omawianie tekstów publicystycznych byłoby super :)


Co jest ciekawe a co nie jest kwestia wybitnie subiektywna. A teksty publicystyczne owszem, pod warunkiem ze sa zwiazane z tematem. Mam wrazenie, Spectro, ze nie rozumiesz jednej podstawowej rzeczy - jezyk polski to nie jest "czytajmy cokolwiek i sie dobrze bawmy" tylko "uczmy sie porzadnie historii literatury". A to jest niewykonalne wylacznie na "ciekawych tekstach publicystycznych".

Spectro napisał:
To niech będzie traktowana jako "pozaepokowiec". Co to przeszkadza?


Brak czasu. Plus mieszanie uczniom w glowach. Odpada wg mnie (i nie tylko mnie).
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Spectro
Mistrz grilla



Dołączył: 09 Mar 2006
Posty: 2306
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Kurdwanów

PostWysłany: Wto 22:37, 13 Lut 2007    Temat postu:

hansu napisał:
Mam wrazenie, Spectro, ze nie rozumiesz jednej podstawowej rzeczy - jezyk polski to nie jest "czytajmy cokolwiek i sie dobrze bawmy" tylko "uczmy sie porzadnie historii literatury".

Nie. Ja nie rozumiem sensu porządnego nauczania historii literatury na poziomie niższym niż studia. Owszem, można zrobić jakieś wprowadzenie, ale nie powinien być to motyw przewodni nauczania języka polskiego w liceum. Najważniejsza jest praca nad zrozumieniem tekstu czytanego i analiza wartości merytorycznej lektur (lepiej, aby były ciekawe). Do tego można dodać: nauka pisania pism urzędowych, CV, podań o pracę (trochę tę rolę przejmuje PP), analiza merytoryczna i językowa artykułów w gazetach lub ( ;) ) czasopismach, analiza języka mediów (i techniki manipulacyjne), analiza języka mówionego, najczęściej popełniane błędy w mowie i na piśmie. Krótkie omówienie dialektów regionalnych. Różnice kulturowe na terenie Polski. Krótka historia teatru i kina. Myślę, że jeszcze trochę bym wymienił, jakbym jeszcze chwilę pomyślał...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
hansu
Nieomylny Admin



Dołączył: 17 Lis 2005
Posty: 1990
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: przychodzimy? Czym jestesmy? Dokad zmierzamy?

PostWysłany: Śro 0:10, 14 Lut 2007    Temat postu:

No wlasnie. A wedlug mnie jest dobrze ta jak jest teraz. Mysle ze jest to kwestia gustu. TBH, jak patrze na obraz polskiego, jaki przedstawiles
(
Cytat:
praca nad zrozumieniem tekstu czytanego i analiza wartości merytorycznej lektur (lepiej, aby były ciekawe). Do tego można dodać: nauka pisania pism urzędowych, CV, podań o pracę (trochę tę rolę przejmuje PP), analiza merytoryczna i językowa artykułów w gazetach lub ( Wink ) czasopismach, analiza języka mediów (i techniki manipulacyjne), analiza języka mówionego, najczęściej popełniane błędy w mowie i na piśmie.
)i probuje sobie wyobrazic ze przyszlo by mi w czyms takim uczestniczyc to mi sie niedobrze robi :/ Dla mnie wiekszosc tych rzeczy ktore napisales to tak totalna nuda, ze juz wole chyba analizowanie Potopu czy innego pozytywistycznego gniota, niz "nauke pisania pism urzedowych". Ale to jest tylko moje prywatne zdanie...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Spectro
Mistrz grilla



Dołączył: 09 Mar 2006
Posty: 2306
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Kurdwanów

PostWysłany: Śro 0:48, 14 Lut 2007    Temat postu:

No fakt - większość z tych rzeczy które wymieniłem byłaby dla mnie całkiem ciekawa. (Nietrudno się w sumie tego domyślić po spojrzeniu w profil i wzięcia pod uwagę faktu, że przygotowywałem prezentację maturalną z dużą dawką etnografii ;] ). Ale jest jeszcze jedna kwestia, która już nie zahacza o gust:

Czy w życiu bardziej potrzebne będzie analizowanie Potopu czy tworzenie pism urzędowych?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ethlinn
Szatanica



Dołączył: 13 Lis 2005
Posty: 424
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Katowice

PostWysłany: Śro 1:14, 14 Lut 2007    Temat postu:

hansu napisał:
Spectro napisał:
W takim razie: jedna obowiązkowa lektura na okres.


Zdecydowanie za malo.... Nie wiem jak to uargumentowac... po prostu za malo i juz :P


Na podstawie jednej lektury ciężko mieć dobre wyobrażenie o całości epoki. Gdyby powstał tekst, który podejmowałby wszystkie właściwe danej epoce tematy, motywy itp. w sposob doglebny to byloby to prawdopodobnie tomiszcze nie do przebrniecia - bez ladu i skladu. Prawdziwy obraz epoki możemy miec na podstawie conajmniej kilku utworów. To, że umiemy interpretować Mickiewicza nie oznacza, że potrafimy to zrobić z utworami Słowackiego. Czytamy utwory różnych autorów i dzięki temu dostrzegamy, gdzie tkwi podobieństwo. Czytając tylko Mickiewicza moglibyśmy wywnioskować, że wszycy w romantyzmie pisali... trzynastozgłoskowcem.


Spectro napisał:

Najważniejsza jest praca nad zrozumieniem tekstu czytanego i analiza wartości merytorycznej lektur (lepiej, aby były ciekawe).


Czytanie ze zrozumieniem jest obecne na zajęciach z języka polskiego. W liceum nauczyciele kładli na to spory nacisk. Przecież matura z języka polskiego została temu przede wszystkim podporządkowana. Być może patrzę na to przez pryzmat własnego liceum (na zajęciach omawiając lekturę nie można było ograniczyć się do stwierdzenia, że w "Dziadach" to było tak i tak... wszystko trzeba było poprzeć cytatami... więc nieraz w trakcie interpretacji pół klasy nerwowo, na wyścigi kartkowała omawiane lektury).

Spectro napisał:

Do tego można dodać: nauka pisania pism urzędowych, CV, podań o pracę (trochę tę rolę przejmuje PP)


Tego typu rzeczy omawiane były (tak jak zauważyłeś) na Przedsiębiorczości i m.in. na WOSie.

Spectro napisał:

analiza merytoryczna i językowa artykułów w gazetach lub ( Wink ) czasopismach, analiza języka mediów (i techniki manipulacyjne)


Tego typu rzeczy były u mnie na WOSie... co tydzień obowiązkowa prasówka.

Spectro napisał:

analiza języka mówionego, najczęściej popełniane błędy w mowie i na piśmie.


Elementy tego były u mnie na Edukacji czytelniczo-medialnej.

Spectro napisał:

Krótkie omówienie dialektów regionalnych. Różnice kulturowe na terenie Polski.


To natomiast omawiane było w moim liceum i na WOSie, na historii [byc moze z racji tego, że kładziono dośc spory nacisk na edukacje regionalna... a przy okazji porównywało się z innymi regionami kraju] i na geografii.

Spectro napisał:

Krótka historia teatru i kina.


Wiedza o kulturze.

Wszystkie wymienione elementy gdzieś zostały zaznaczone, omówione - nawet jeśli nie dogłębnie, ale w pewnym stopniu. Zatem nie każmy polonistom wykładać wszystkiego naraz... język polski niech traktuje o literaturze, o jej historii. Jesli ktoś chce czytać ciekawe książki, to nikt mu nie broni. Poznawanie histroii literatury uczy nas odkrywać w tekstach trudnych (bo niezrozumiałych bez znajomości wszelkiego typu kontekstów) i na pierwszy rzut oka nieatrakcyjnych, wartości ponadczasowych. To przetrwało przez lata... przez stulecia. Więc niesie ze sobą pewne uniwersalne prawdy i wartości. Bez tego wielu z nas niestety zatrzymałoby się na pewnym etapie... czytałoby książki łatwe i przyjemne, ale mające niewielką wartość...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
hansu
Nieomylny Admin



Dołączył: 17 Lis 2005
Posty: 1990
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: przychodzimy? Czym jestesmy? Dokad zmierzamy?

PostWysłany: Śro 1:30, 14 Lut 2007    Temat postu:

Spectro napisał:
Czy w życiu bardziej potrzebne będzie analizowanie Potopu czy tworzenie pism urzędowych?


Tworzenia pism urzedowych sam sie po prostu naucze w chwili gdy bedzie mi to potrzebne (nawet jakbym sie uczyl w szkole, to do momentu kiedy mi sie to przyda i tak zdaze zapomniec). A analizy tworczosci Mickiewicza (celowo zmienilem, bo potopu wrecz nie trawie :P) nie bedzie mi sie chcialo samemu robic, bo i po co?

Zreszta, takie samo pytanie walkowane bylo juz przez nas wiele razy: Co sie bardziej w pracy informatyka przyda: znajomosc c++ czy algorytmu Manachera? Moja odpowiedz zawsze jest taka sama: A co jest przyjemniejsze? ;)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Spectro
Mistrz grilla



Dołączył: 09 Mar 2006
Posty: 2306
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Kurdwanów

PostWysłany: Śro 12:01, 14 Lut 2007    Temat postu:

Ethlinn napisał:
Prawdziwy obraz epoki możemy miec na podstawie conajmniej kilku utworów. To, że umiemy interpretować Mickiewicza nie oznacza, że potrafimy to zrobić z utworami Słowackiego. Czytamy utwory różnych autorów i dzięki temu dostrzegamy, gdzie tkwi podobieństwo. Czytając tylko Mickiewicza moglibyśmy wywnioskować, że wszycy w romantyzmie pisali... trzynastozgłoskowcem.

No przecież można brać tylko fragmenty niektórych dzieł, a nie czytać je całe. Mnie tam fragmenty Pana Tadeusza wystarczyły (przynajmniej tak miałem omawianą tą lekturę na zajęciach) - nigdy nie musiałem go czytać w całości. I całe szczęście.

Generalnie chodzi mi to, że aktualny system jest bez sensu, bo i tak większość lektur zna się ze ściąg, a na pisemnej można dobić nawet do 90% nieczytając opisywanej książki. Chciałbym jedynie jakoś ukrócić hipokryzję.

Aha - z romantyzmu przeczytałem jedynie Dziady. I wystarczyły mi z naddatkiem do wyobrażenia sobie epoki. Reszta z opracowań.

@Ethlinn:
Wow :shock: . Ja tylko niektóre z tych zagadnień miałem poruszane na PP i WOSie. Większości nie było. Aha - co to jest edukacja czytelniczo-medialna? Czy dobrze kojarzę, że to była jedna z takich ścieżek edukacyjnych pod koniec gimnazjum?

Ethlinn napisał:
To przetrwało przez lata... przez stulecia. Więc niesie ze sobą pewne uniwersalne prawdy i wartości. Bez tego wielu z nas niestety zatrzymałoby się na pewnym etapie... czytałoby książki łatwe i przyjemne, ale mające niewielką wartość...

Osobiście nie widzę przeszkód, aby łączyć przyjemne z pożytecznym. A w tym przypadku jest to możliwe. Można przecież analizować na zajęciach dzieła filozofów - również uniwersalne prawdy, ale w bardziej znośnej formie.

hansu napisał:
A analizy tworczosci Mickiewicza (celowo zmienilem, bo potopu wrecz nie trawie Razz) nie bedzie mi sie chcialo samemu robic, bo i po co?

To po co w ogóle to robimy w szkole? ;) (Wiem, wiem - chodzi o analizę języka, ale jestem czepliwy i musiałem to zdanie skomentować).

hansu napisał:
Co sie bardziej w pracy informatyka przyda: znajomosc c++ czy algorytmu Manachera?

Zależy jakim się jest informatykiem :) .
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Informatyka UJ forum Strona Główna -> Ale jaja Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3
Strona 3 z 3

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin